Blog > Komentarze do wpisu
zrób sobie imieninowego frędzla

Imieniny to takie święto do którego Mukla nie przywiązuje większej wagi. Po prostu są... kiedyś tam... Jak się dobrze zastanowi, to nawet jest sobie w stanie przypomnieć kiedy (wie, że w lipcu, ale określenie dnia stanowi już problem...), zazwyczaj jednak i tak zawsze o nich zapomina. A potem ją zaskakują... znienacka. 

Nie inaczej było w tym roku. Dwa dni temu w skrzynce na listy znalazła Mukla zaadresowaną do siebie kopertę. Nie był to rachunek za prąd, ani awizo z banku, więc koperta nieco ją zdziwiła. Mukla w całej swojej naiwności pomyślała, że to najprawdopodobniej jakieś zaległe życzenia urodzinowe, które przeleżały na poczcie miesiąc. Jednak po rozdarciu koperty okazało się, że w środku była laurka w biedronki od ulubionej cioci Marysi w której to ciocia życzy Mukli "stu milionów" na imieniny właśnie. A to ci!

No skoro już Mukli uświadomiono, że imieniny lada dzień, postanowiła sobie z tej okazji upiec tort. Już od jakiegoś czasu marzył jej się tort pomarańczowy, oczami wyobraźni widziała tę pomarańczową masę ustrojoną białymi kwiatuszkami,eh... Tylko nie było okazji - a piec torty bez okazji to tak trochę bez sensu. No ale skoro okazja się trafiła:


tyle tylko, że na białe kwiatki akurat był deficyt...


No, a skoro już ten tort upiekła (co prawda z zakalcem) to postanowiła skonsumować go w miłym towarzystwie. Zaprosiła więc Stachę i Jacka (wcześniej kazała im się ładnie ubrać, no bo przecież "będziemy robić zdjęcia na blogaska") na słodką wyżerkę i partyjkę badmintona :-) do pobliskiego parku: 


 

 

 

 

 

kosz piknikowy to prezent urodzinowy od przyjaciółek z KoMPOtu



z Mukli jest niezła pozerka - nawet kieckę dobrała pod kolor tortu ;-)


Jak świętować to z pompą! Jako, że z Mukli jest dekoracyjny cyborg to musiała, no wprost musiała zmajstrować jakieś girlandy i porozwieszać je na okolicznych drzewach. Padło na bibułkowe frędzle, bo łatwe i szybkie do zrobienia, no i bibuła akurat w domu była.

Gdyby ktoś miał na frędzle ochotę, a nie wiedział jak je zrobić (choć wszyscy pewnie wiedzą), to Mukla dziś będzie nauczać:

 

bibułka karbowana/krepa, nożyczki, sznurek i trochę kleju - to wszystko co nam trzeba.

 

I po kolei:

 

 

1. Bibułkę/krepę tniemy w szerz na paseczki, tak na szerokość ok. 1 cm.

2. Trochę musimy ich naciąć... - ja na swoją girlandę zużyłam trzy rolki bibuły.

3. Rozwijamy jeden długi pasek i dzielimy go na cztery krótsze.

4. W sumie na jednego frędzla potrzebujemy ich pięć (tych dłuższych, rzecz jasna). Jak kto woli, może sobie kolory pomieszać. 

5. Związujemy paseczki pośrodku (co by było ładniej i wygodniej, ale nie trzeba).

6. Przekładamy przez sznurek, zaginamy na środku i związujemy poniżej małym kawałkiem sznurka tworząc pojedynczy frędzel.

7. Dodatkowym paseczkiem bibuły owijamy sznurek, żeby nie był widoczny i podklejamy, żeby się nie rozwiązał. 

8. I tyle - frędzel gotowy. Można je jeszcze u dołu równo poprzycinać. Ja akurat przycinałam, bo takie nierówne kojarzyły mi się ze zwiędłą ośmiornicą.

Miłej zabawy!



"naturalnie kochani, naturalnie - udawajmy, że nie pozujemy.."

niedziela, 07 lipca 2013, mukla

Polecane wpisy

Komentarze
2013/07/07 22:47:25
okazja do zjedzenia ciacha jest zawsze dobra :D
-
2013/07/07 22:49:29
To prawda :-)
-
Gość: st-a-cha, *.opera-mini.net
2013/07/08 10:43:18
Nasz medialny debiut;) To kiedy zabierzesz nas na sesje do Paryża? Obiecujemy zaopatrzyć się w odpowiednią garderobę!
-
2013/07/08 19:02:12
No kochana! Skoro Ty masz aspiracje na paryskie sesje, to Ty się z nieodpowiednią "blogerką" przyjaźnisz...