Blog > Komentarze do wpisu
Zbigniew Kaja



O twórczości Zbigniewa Kai miałam do tej pory dość mgliste pojęcie. Wiedziałam, że to grafik i plakacista związany z Poznaniem, ale z jego prac kojarzyłam głównie (i to też raczej umiarkowanie) projekty pocztówek okołoświątecznych. A, i wiedziałam jeszcze, że jest on ojcem innego artysty, trochę bliżej mi znanego - Ryszarda Kai. No, w zasadzie tyle. Nadarzyła się jednak okazja, aby nieco rozszerzyć tę moją wątłą wiedzę, bo Muzeum Narodowe przygotowało akurat wystawę prezentującą dokonania tego popularnego w latach 50. i 60. twórcy. Poszliśmy. I nie żałujemy. Okazało się, że Kaja był artystą wszechstronnym – choć dziś najbardziej kojarzony jako przedstawiciel polskiej szkoły plakatu, nie ograniczał się jedynie do tego środka przekazu, a korzystał z wielu różnorodnych, czasami bardzo odległych od siebie estetycznie dziedzin sztuki. W czterech wypełnionych po brzegi salach zgromadzone zostały plakaty, projekty reklam, okładki książek, znaczki, pocztówki, ekslibrisy, które namiętnie projektował dla przyjaciół, projekty scenografii teatralnych i kostiumów, linoryty (aktualny hit w naszym domu, ale o tym w swoim czasie), drzeworyty, obrazy, także chodzieski serwis wymalowany w niezwykle modernistyczne diabełki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przeciętny Poznaniak nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele zaprojektowanych przez Kaję elementów w miejskiej przestrzeni mija codziennie na swojej drodze. To właśnie Kaja stworzył logotypy np. Międzynarodowych Targów Poznańskich czy Głosu Wielkopolskiego. Był również współautorem topograficzno-plastycznych rozwiązań Ronda Kaponiera (może i brzmi groźnie, ale to m.in. te kolorowe pasy na suficie, które w przejściu pod rondem jeszcze do niedawna wskazywały kierunki). Wymyślał także neony. Dużo ładnych neonów, a wśród nich ten umiłowany przeze mnie najbardziej – Poznańskie Słowiki.

 

Zdecydowanie najbardziej zachwyciłam się uroczymi pocztówkami, które w latach 50. wysyłał swojej żonie Stefanii, a które w pełen miłości sposób przedstawiały scenki z ich wspólnego życia rodzinnego. Naprawdę długo nie mogłam się od nich oderwać – aż się proszą o zebranie w jakimś miłym albumiku, a przy pomysłowo dopisanych tekstach to i jakaś zgrabna książeczka obrazkowa by z tego wyszła.

 

 

 

A wśród prezentowanych pocztówek z niemałą satysfakcją odnalazłam też i swoją Łowiczankę – kartkę, która miała zapoczątkować mój potencjalny zbiór ilustrowanych pocztówek i na której, niestety, mój zapał kolekcjonerski się skończył. Chyba muszę jednak wrócić do tego pomysłu, bo aż się prosi, żeby tę moją mikrokolekcję powiększyć i poszukać jakiegoś wąsatego kawalera, co by dotrzymywał towarzystwa mojej rumianej pannicy :-)

 


 

 

Pokuszono się nawet o szczegółowe odtworzenie pracowni artysty. Artystyczny nieład to bardzo łagodne określenie na to co działo się na biurku pana Zbigniewa ;-). 

 

 

To naprawdę dobrze przemyślana i świetnie przygotowana wystawa (co niestety nie jest takie oczywiste w przypadku MN) i duże brawa należą się jej kuratorkom, paniom Marii Teresie Michałowskiej-Barłóg i Irenie Przymus, a także wspomnianemu już na początku synowi artysty - Ryszardowi, o którym zresztą kiedyś już tu było. Do obejrzenia jeszcze przez tydzień, dokładnie do 26 stycznia.

piątek, 17 stycznia 2014, mukla

Polecane wpisy

Komentarze
2014/01/18 20:44:19
Bardziej 'podobają' mi się plakaty Ryszarda, ale przyznaję, że wystawa wygląda imponująco i jak zawsze jestem pełna podziwu dla twórców, którzy potrafią stworzyć swój niepowatarzalny styl i którym nie braknie pomysłów przez tyle lat!
-
2014/01/19 11:45:48
No i widzisz, Muklo, choć poznanianka (nie rodowita, to prawda), to nie wiedziałam. Pocztówki z codziennego życia śliczne. A wyobraź sobie, dostawać takie pocztą, kiedy mąż jest na przykład na drugim końcu świata (tak naprawdę nie wiem, czy to możliwe technicznie!)
-
2014/01/19 16:41:42
Nieparyżanko miła, ja już swojemu zapowiedziałam, że życzę sobie takowe dostawać, choćby i donikąd nie wyjeżdżał. A na wystawę idź koniecznie (jeśli, rzecz jasna, lubisz takie klimaty), bo jest naprawdę świetnie przygotowana.

Fidrygauko jeśli miałabym wybierać to i ja bardziej skłaniam się ku pracom Ryszarda :-)
-
Gość: ryszard kaja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/23 02:28:03
bardzo dziękuje!! niezwykle milo bylo czytać !!