Blog > Komentarze do wpisu
rozdawka

Kochani, zwariowałam! Z okazji trzecich urodzin bloga rozdaję prezenty! Ot tak, zupełnie za nic, po prostu!


Ale od początku. Mąż mój od zawsze był dzieckiem plastycznie aktywnym. W domu rodzinnym Andrzeja, do dziś wiszą jego małoletnie prace malarskie typu zachód słońca nad Nilem, tudzież pejzaż leśny, których teraz, z perspektywy czasu najchętniej by się wyparł. Mało tego, jako chłopiec przedsiębiorczy postanowił na tych swoich artystycznych talentach zarabiać i podczas wakacji spędzanych u cioci w Sopocie sprzedawał pod torem wyścigów konnych obrazki z konikami. Ponoć szło mu całkiem nieźle ;-). Szybko jednak odkrył istnienie grafiki komputerowej i malarstwo odeszło w niepamięć. 


W każdym bądź razie to artystyczne zacięcie zostało mu do dziś i raz na jakiś czas coś tam sobie podłubać lubi. Ostatnio dłubie w gumolicie - dosłownie :-). Ano! Linoryty produkuje. Przytargał do domu kawał burego linoleum i dwa litry farby drukarskiej i teraz całymi wieczorami ryje aż wiórki lecą. Odbitki suszą się po całym domu, więc postanowiłam, że kilkoma mogę się z Wami podzielić. A dokładnie pierwszym (na trzy do tej pory powstałe) wzorem, który wyszedł z naszej domowej pracowni - wybitnie kuchennym obrazkiem z modernistycznym napisem "smacznego". O takim:

 

 

Nie są może tak finezyjnie szczegółowe jak te, które kiedyś już na blogu pokazywałam, ale na Boga, to dopiero początki. Kto wie, może za lat dziesięć Andrzej stanie się wybitnym linorytnikiem i jego prace będą osiągać zawrotne ceny na aukcjach sztuki. Macie więc jedyną i niepowtarzalną okazję zdobyć jeden zupełnie za free. Co trzeba zrobić? Ano nic! Nie trzeba odpowiadać na żadne pytania, nie trzeba nic udostępniać, nie trzeba nawet nic polubić (choć to akurat można ;-), wystarczy tylko chcieć. Chęć można wyrazić w komentarzu pod tym postem, na muklowym fejsbuku, lub pisząc maila na adres podany w zakładce "kontakt". Losowanie nie jest przewidziane, więc decyduje kolejność zgłoszeń. Jak ktoś ma takie widzimisie, to może wyrazić też swoje preferencje kolorystyczne. Wybierać można spośród czerwonego (dwie sztuki na stanie), niebieskiego (dwie sztuki) i zielonego (sztuk jedna). Żółtych nie oddam, żółte zawisną w mojej kuchni osobistej ;-).  Ot i cała filozofia. To co? Są chętni?

 

 


 

 

A jak ktoś nie wie, a chciałby zobaczyć jak wygląda produkcja linorytu, to może to sobie dokładnie obejrzeć na blogu Eweliny Wajgert. Ewelina to prawdziwa profesjonalistka, do robienia odbitek używa fachowej prasy, Andrzej póki co "odbija" za pomocą łyżki :-). Ale bałagan podobny...

piątek, 31 stycznia 2014, mukla
Tagi: dom grafika

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: DM, *.dynamic.chello.pl
2014/01/31 23:27:23
jeden do Bydgoszczy poproszę ;-)
-
2014/01/31 23:54:32
Dorotko, który?
-
2014/02/01 07:57:32
dla mnie! dla mnie!;)) ja bym się pisała na zielony albo niebieski:))
-
2014/02/01 09:48:05
Oj, Joanno, spóźniłaś się, zielony już "zaklepany" poprzez fejsbuk :-( Ale niebieski jak najbardziej dla Ciebie. Daj znać na maila dokąd wysłać.

Rany! nie spodziewałam się, że tak szybko się rozejdą :-)
-
2014/02/01 10:20:16
No i koniec! Skończyły się! Naprawdę nie myślałam, że pójdzie to tak szybko :-)
-
2014/02/01 20:00:05
Ostatnio dłubie w gumolicie - dosłownie :-) - wyobraziłam sobie kuchnię pokrytą linoleum, w którym Andrzej dłubie. A Ty się krzątasz i przepychasz go nóżką
-
2014/02/01 22:58:57
Nieparyżanko, nóżką przepycham i tak, bo cała produkcja ma miejsce na podłodze. Po parkiecie przewalają się różne ścinki, wiórki, matryce, farbki, a w całym pokoju/pracowni unosi się "rozkoszny aromat" benzyny ekstrakcyjnej - sprzątać zakazano...
-
2014/02/10 20:16:51
Muklo! Jestem pod wrażeniem. Raz, że to niesłychana frajda dostać coś osobistego dzięki znajomości najzupełniej wirtualnej :-) Bardzo, bardzo dziękuję, sprawiliście mi oboje wielką przyjemność. Wielką!
Andrzej ma piękny debiut w linorycie, aż pozazdrościłam, bo ja nie robiłam nigdy takich rzeczy, a tu bez prasy wyszło mu tak ładnie. Bardzo ładnie!
Plakat jako bonus fantastyczny! Bajki rosyjskie mam gdzież w starym wydaniu, muszę poszukać, Konik garbusek i inne też mam, naprawdę stare wydania, z lat 50. poprzedniego stulecia, pewnie wiesz o jakich wydaniach tu mówię.
Co tu gadać, wzruszyłam się!
Usciski dla Was Obojga!
A.
-
2014/02/10 20:37:24
Cieszę się Almetyno przeogromnie, że obrazki Ci się podobają :-), w końcu to takie trochę "niedoskonałe" początki. Andrzej wciąż udoskonala swój warsztat (zamiatanie tych burych farfocli robi się już upierdliwe ;-) ) i muszę przyznać, że chyba się trochę pospieszyłam z tą "rozdawką", bo linoryty które wychodzą spod dłuta aktualnie są zdecydowanie ciekawsze i bardziej finezyjne. Plakat wybrałam taki najbardziej "dorosły" - gdybym wcześniej wiedziała, że masz w domu siedmioletnią pannę dorzuciłabym jeszcze kilka innych, takich bardziej "bajkowych". No trudno, może następnym razem ;-) Uściski!
-
2014/02/13 16:00:25
Pozdrawiam Autora i Autorową.

:-)