Blog > Komentarze do wpisu
Krygowska - Butlewska

 

Tak jak już wspomniałam Mistrzem Ilustracji tegorocznych Targów okrzyknięto Elżbietę Krygowską - Butlewską i to własnie jej pracom poświęcono osobną wystawę.


Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie byłam specjalną miłośniczką ilustracji pani Elżbiety. Jakiś czas temu zaszufladkowałam ją w przegródce "prosty kontur wypełniony kolorem - nic specjalnego" i nie czułam specjalnej potrzeby śledzenia jej plastycznych poczynań. Kojarzyłam oczywiście kilka pozycji, głównie tzw. „Perełek” wydanych w jej prywatnym wydawnictwie Mila, ale było tego naprawdę niewiele. Tym milszą niespodzianką okazała się więc dla mnie targowa wystawa, która uświadomiła mi, że obrazki pani Elżbiety, to nie tylko proste krasnoludki w szpiczastych czapeczkach, a pełne magicznego klimatu, złożone kompozycje przecinających się linii. Biję się zatem w piersi i obiecuję poprawę :-)

Zobaczcie zresztą sami - można znaleźć coś przyjemnego w tych nieco witrażowych (no jak nic, tylko w szkle wycinać!) baśniowych obrazkach. 


 

 

 

 

 


czwartek, 13 marca 2014, mukla
Tagi: ilustracja

Polecane wpisy

Komentarze
2014/03/14 14:14:59
Bardzo ładne, brawa dla pani Krygowskiej! I w dodatku świetnie omija rafy tzw. "uproszczonego rysunku", nie znajduję lepszego określenia na modę (konieczność...?) rysowania postaci w innym stylu, graficznym i "kreskowo-aplowym", a "tła" w innym, bardziej po malarsku. To widać szczególnie w kreskówkach."Tło" to w ogóle pojęcie, które w sztukach wizualnych nie ma racji bytu.
Pozdrawiam w upalny dzień tej niby zimy :-)
Alm.
-
2014/03/14 14:21:57
Właśnie kliknęłam w stronę autorską pani Krygowskiej, no i byłoby się czego czepnąć. Dam spokój tym razem, jak ma święto to niech ma :-)
-
2014/03/14 14:51:41
O tak Almetyno, strona pani Krygowskiej pozostawia wiele do życzenia... Pewnie zrobiona lat temu piętnaście, nie była do tej pory upiększana. Szkoda.
A jeśli chodzi o malarskie tło i uproszczone postacie - to też nie lubię tej dziwnej maniery. Nie wiem czy kiedykolwiek widziałaś "Misia Fantazego", jeśli nie, to nie oglądaj - tam to jest dopiero tragedia.
-
2014/03/15 11:36:04
Muklo, oczywiście miałam pokusę, żeby się dowiedzieć jak wygląda ten miś, ale Ci wierzę i nie sprawdzę. I tak za dużo images mi się nie podoba w branży wizualnej. Ciekawam bardzo co sądzisz o fanarcie (fanart). Ja nie wiem czemu mnie wkurza, bo pryncypialnie rzecz biorąc raczej należy popierać każdą twórczość, w tym twórczość fanów. W Kulturalniku dałam notkę ("Pasożytnictwo czy ekspresja twórcza?") no i sama sie posunęłam do czegoś w tym rodzaju, niestety złośliwie (na Almetyna blox, a także w czymś nieopublikowanym, bo już chyba za ostro sobie pozwoliłam ;-).

U nas padało, a jak u Was?
-
2014/03/15 20:32:48
Almetyno, dobry fanart nie jest zły :-). Osobiście nie mam nic przeciwko, czasem i w takim "przetwórstwie" można znaleźć coś miłego. W każdym razie ja znajduję. Ba, czasem nawet i na blogu pokażę, jak się bardziej spodoba.
Wydaje mi się, że niektóre popularne motywy, tematy, postacie tak mocno zakorzeniają się w świadomości, że tworzą pewien uniwersalny kod kulturowy, który może stać się punktem wyjścia dla nowych znaczeń. Jak dla mnie nie ma nic złego w tym, że ktoś inny wykorzysta ogólnie kojarzone motywy do swoich działań. Dobrym tego przykładem jest choćby Banksy , którego twórczość, bez wykorzystanego w niej języka popkultury mogłaby nie być zrozumiana. No ale w sumie Banksy to nie jest fanart - odbiegłam od tematu. Weźmy jednak taką Isabelle Dillard (mukla.blox.pl/2013/01/imperium-kontratakuje-kolorem.html) - przecież to jasne, że nie stworzyła od podstaw postaci, które tak namiętnie umieszcza na swoich obrazkach, że jej grafiki to tylko hołd złożony czemuś co już istnieje . No ale może się mylę.
Twoją notkę odszukam i z chęcią przeczytam.

Niestety u nas też padało, a na dodatek wiało, że hej!
-
2014/03/16 13:35:57
A ja oglądając obrazki Krygowskiej-Butlewskiej po raz kolejny (bo w zeszłym roku też, przy Lipce-Sztarbałło) zastanawiałam się nad tym, jak często książki odbierają ilustracjom urok, przekłamując kolory, obrzynając całe ich kawały, umieszczając tekst na ilustracji - ale chyba o tym mówiłyśmy - mam pamięciową zaćmę, Manferd Spitzer grozi mi palcem ;) Pozytywnie mnie zaskoczyły te ilustracje widziane "na żywo", w książkach nie robią na mnie wrażenia
-
2014/03/16 22:18:37
To prawda Nieparyżanko, rozmawiałyśmy już o tym jak dużą krzywdę ładnym ilustracjom może zrobić druk. Najbardziej zakłamane zostają kolory i tych jest rzecz jasna najmocniej szkoda. Ale cóż począć, skoro nie wszystkie barwy wymalowane ręcznie są reprodukowalne przez maszyny drukarskie. Inna sprawa, ze można też schrzanić skany i to się czasami zdarza...
Mnie też bardzo pozytywnie zaskoczyły te ilustracje "na żywo", nie znałam ich wcześniej za dużo.
-
2014/03/17 21:59:40
Piękne:)