Blog > Komentarze do wpisu
Kundel Tv



Wczoraj minął rok od kiedy pod naszym dachem rozpanoszyła się kudłata bestia

I wiecie co? To był naprawdę fantastyczny rok :-)



 

Ale, żeby nie było tak słodko i różowo, to przyznam się teraz po czasie: ja psa nie chciałam. Nigdy nie miałam tej dziwnej potrzeby tarmoszenia za uszy i przytulania okolicznych kundli. Psy znajomych traktowałam z rezerwą, a pogłaskać to ja je mogłam jedynie nogą (autentyk!), żeby sobie rąk nie ubrudzić. Słodkie szczeniaczki jakoś tam mnie rozczulały i owszem (kogo nie rozczulają?), ale nie na tyle, żeby zapragnąć któregoś przygarnąć. No i spójrzmy prawdzie w oczy - psy śmierdzą, brudzą i niszczą. Nie, ja się z psem zdecydowanie nie widziałam. Ze smyczą w ręku widział się za to Andrzej. Pies od wczesnego dzieciństwa był jego marzeniem. Na spacerach jego tęskny wzrok podążał za każdym mijanym czworonogiem. Każdego by wytarmosił, każdemu piłeczkę rzucił.

 

Czego się więc nie robi z miłości... Pewnego dnia, dość spontanicznie i ku własnemu zaskoczeniu zdecydowałam: no dobra, bierzemy psa. Dziś tej decyzji nie żałuję i nie oddałabym naszego Tytusa za żadne skarby, ale przyznaję, ciężko zniosłam jego pojawienie się w naszym domu. Stres był ogromny, oswajanie z jego obecnością długie. No nie ufałam kundlowi i już.


Zaskakujące jest jednak to, jak człowiek potrafi się zmienić. Naprawdę nie umiem powiedzieć kiedy nastąpił (grunt, że nastąpił) przełom i odmieniło mi się o 180 stopni. Przyznaję bez bicia, za to z lekkim wstydem: „zpańciałam” do reszty ;-). Każdy napotkany sierściuch budzi teraz moje zainteresowanie, a na punkcie swojego własnego dostałam (no ba!) totalnego fioła.

Bo może i Tytus jest nico autystyczny, może i nie jest najinteligentniejszym kundlem świata, nic jednak nie zmienia faktu, że jest to najśliczniejszy, najsłodszy, najkochańszy i najgrzeczniejszy psiak pod słońcem. No nic tylko do telewizji z nim ;-) O właśnie tak!

 

Co prawda na ogólnopolską szans raczej nie mamy (choć muszę się pochwalić, że Tytus jako jeden z nielicznych psów w kraju miał okazję dokładnie obwąchać warszawskie studio Faktów TVN), za to od kilku miesięcy z powodzeniem nadaje w naszym mieszkaniu domowa telewizja Kundel Tv.

 

 

Ramówka programowa jest dość zróżnicowana. Emitowane są zarówno programy informacyjne („Druzgocząca wiadomość z naszego podwórka: właściciel pitbula spod 11 nie posprzątał dziś po swoim psie”) jak i rozrywkowe (poniżej screen z show „Jak oni szczekają”):

 

 

 

Dużą popularnością cieszy się audycja poświęcona zdrowemu stylowi życia („Dogojoga, czyli jak będąc psim seniorem zachować sprawny umysł i giętkie ciało”), a także program nocny, który z powodzeniem może konkurować z osławioną rybką MiniMini:

 

 

 

Buda powstała z wybebeszonego telewizora Rubin i nieskromnie mówiąc, jesteśmy z tego naszego meblowego recycylingu niezwykle dumni. :-)

środa, 11 marca 2015, mukla
Tagi: pies dom design

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Magda, *.icpnet.pl
2015/03/12 10:08:52
Trafiłam tu za pośrednictwem listu Tytusa do Schroniska na Fcb... Chcę tylko napisać że poprawiliście mi humor z rana, super czyta się takie pozytywne rzeczy. Wielki szacunek za to, że zmieniliście życie tego psa. Najbardziej cieszy jak dom znajdują starsze albo chore psy, choć oczywiście wszystkie na to zasługują. Zrobiliście kawał dobrej roboty! :)
-
2015/03/12 14:42:06
Magdo: Dziękuję za miłe słowa. Pojawienie się Tytusa wniosło do naszego domu masę radości. Każdy odradzał nam adopcję psiego seniora: bo kłopot większy i cieszyć będzie krócej. Ale jak tylko zobaczyliśmy Tytusa (właściwie był pierwszym i jedynym psem jakiego nam przyprowadzono), nie było innej opcji jak tylko zabrać go ze sobą. Fakt, niedosłyszy, niedowidzi, ma słabe serce i zmiany nowotworowe (na szczęście nie takie złośliwe), ale to (przynajmniej dla nas) najkochańszy pies świata. Nie mogliśmy trafić lepiej :-)
-
Gość: Magda, *.icpnet.pl
2015/03/13 10:03:16
Wszystkiego dobrego Wam życzę! Btw, fajny blog :)
-
2015/03/17 15:31:32
Straszny uroczy psiak :D. Z moim psem największy problem jest taki, że kłaczy... kłaczy niemiłosiernie! Do codzienniego odkurzacza jestem przyzwyczajony. Najgorzej jak przyjdzie domagać sie pieszczot jak ogarniam druk wielkoformatowy. Klient raczej nie chce na swoim wydruku wielich kresek z sierści ;). tak to jest jak drukarnie ma się w domu.
-
2015/03/17 19:59:28
savio-mask: Też mieliśmy jazdę z kłakami Tytusa. Były wszędzie, nawet w dopiero co otwartej puszce piwa ;-) Najgorzej, rzecz jasna, jesienią. Wet polecił, żebyśmy dodawali mu do jedzenia Dermatex i kłaczenie zdecydowanie zmalało.