Blog > Komentarze do wpisu
salon ilustratorów 2015

 

Salon Ilustratorów to taka niepozorna wystawa na którą rokrocznie cieszę się jak dziecko. Tradycyjnie (chyba już od sześciu lat) towarzyszy ona Poznańskim Targom Książki Dla Dzieci i Młodzieży. Nie inaczej było i w tym roku.


Gdybym prowadziła wykres satysfakcji jaką odczuwam z każdą kolejną edycją tego ilustracyjnego salonu, mogłabym wyrysować całkiem zgrabniutką sinusoidę. Cztery lata temu wystawa wzbudziła we mnie euforię aż po sufit. Edycja sprzed trzech lat z kolei rozczarowała. Dwa lata temu wyszłam kontenta, za to w zeszłym roku już nie. Idąc tym tropem tegorocznym Salonem Ilustratorów powinnam być usatysfakcjonowana... i byłam :-)


Tylko żeby było jasne, ja tam żadną ilustracyjną alfą i omegą nie jestem, a te wszystkie oceny to są tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucia. Oczywiście chciałabym wierzyć, że jakiś tam plastyczny gust mam, ale czy tak jest naprawdę, ciężko stwierdzić, bo jak wiadomo: „nie to ładne co ładne, a co się komu podoba”. O!


A w tym roku, jak już wspomniałam, podobało się nawet sporo. I to cieszy. Zasmuciła z kolei mała frekwencja. Za każdym razem, kiedy oglądałam wystawę (a moja książkowa obsesja kazała mi zawitać na targi dwukrotnie) byłam jedyną osobą snującą się pomiędzy obrazkami. Chcę wierzyć, że trafiłam w złą godzinę, jednak obawiam się, że z rysunkami, choćby i najładniejszymi, skutecznie konkurowały darmowe ciastka na odbywających się w hali obok targach edukacyjnych.

Osobiście jednak uważam, że przyjemny obrazek jest wart więcej niż kilo ciastek, dlatego mam zamiar pokazać niektóre z prac, od których nie odciągnęłaby mnie nawet eklerka kawowa od Bliklego :-)

 

 

Miś w wersji domowej i Miś imprezowy autorstwa Doroty Wojciechowskiej:

 

 

 

I kolejny miś, tym razem urocza panda wymalowana przez Agnieszkę Sozańską: 

 

 

słodkie jelonki i leniwy borsuk Ewy O'Neill:

 


 

 

i kolejny borsuk - pewnie mniej leniwy za to zdecydowanie bardziej hipsterski:

 

 

Borsuk jest dziełem Martyny Pawlak. Ona to również zmalowała boskiego Rybaka w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia:

 

 

Fantastyczne ilustracje Karola Banacha do Bajek Erny Rosenstein, Swoją drogą to naprawdę nie rozumiem, czemu jeszcze nie nabyłam tej książki...

 

 

 

Lubiana przeze mnie Diana Karpowicz miała wyjątkowego pecha i wszystkie zdjęcia wyszły z paskudnym odblaskiem: 

 

 

 

Pech (lub nieumiejętność fotografa ;-) dopadł również Annę Chmielnik:

 


Piesek Euzebiusz (ja tam wiem swoje, toć to nasza "rodzinna" Surisia) i Pan Suseł autorstwa Marty Magnurskiej:

 

 

No to niech jeszcze będą kaczki od Dobrosławy Rurańskiej

 

 

Dobra, tyle wystarczy. Przynajmniej w tym roku :-)

środa, 01 kwietnia 2015, mukla
Tagi: ilustracja

Polecane wpisy

Komentarze
2015/09/03 14:16:55
Dobrze, że Ci się chce :-)