Kategorie: Wszystkie | ILUSTRACJA
RSS
poniedziałek, 28 marca 2011
drugie życie niechcianych książek

 

Opuszczone i niechciane książki mają dużo szczęścia jeśli zamiast na makulaturę trafią w magiczne dłonie Su Blackwell. Bo Su jest czarodziejką, która potrafi ożywić drzemiące w woluminie historie.




Su jest absolwentką Royal College of Art, wprawdzie na studiach specjalizowała się w tkactwie, jednak zainspirowana origami postanowiła poeksperymentować z papierem.

Opuszczone dzieła literackie artystka wynajduje na straganach ze starociami, przygarnia je i często pod wpływem lektury zaczyna z nich "rzeźbić" przestrzenną opowieść.





Ulubionymi tematami Su, po które artystka sięga najczęściej są motywy ze znanych baśni i legend:

Alicja po drugiej stronie lustra i Alicja w Karinie Czarów




Dzikie łabędzie



Piotruś Pan



Opowieści z Narnii



Su nie stroni też od projektów komercyjnych. Współpracowała m.in. z Vogue UK, Vanity Fair, The Times czy z Kenzo. Poniżej instalacja wykonana dla Cartiera.



Wszystkie zdjęcia są zapożyczone z oficjalnej strony Su.

niedziela, 27 marca 2011
urodzinowa pieczarka

 

Mój mąż jest wielkim miłośnikiem modernistycznej architektury i modernizmu w ogóle, co objawia się między innymi w ten sposób. W związku z tym, że obchodził ostatnio trzydzieste urodziny, postanowiłam, że uczcimy je w iście modernistycznym stylu i zamówiłam specjalny tort:


 

Zdjęcie jest jakie jest, ale jest. Przed przyjęciem zabrakło czasu na sesję, a w trakcie...wiadomo, ręka sie trzęsie! W każdym razie ani to wielka pieczarka, ani grzyb atomowy, uważny obserwator dojrzy pewne podobieństwo z oryginałem:


 

O wyborze na tort  Areny zdecydowały względy praktyczne. Ze wszystkich modernistycznych budynków Poznania, Arena wydała mi sie najłatwiejsza do pokrojenia :)

Tagi: dom miejsca
10:01, mukla
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 marca 2011
biżuteria przestrzeni publicznej

 

Jakiś czas temu, pisałam o wystawie Miasto Dziergane. Zamieściłam wtedy zdjęcie m.in. poniższej pracy, która spodobała mi się do tego stopnia, że w myślach kombinowałam, jakby sobie takie koronkowe graffiti zrobić w domu. Oczywiście, jak to ze mną zwykle bywa, na słomianym zapale sie skończyło. W każdym razie, było to moje pierwsze (i mam nadzieję nie ostatnie) spotkanie z twórczością NeSpoon.


 

NeSpoon to artystka specjalizująca się w street arcie (choć sama woli określenie "outdoor art"). Głównym celem swojej działalności artystycznej uczyniła ozdabianie szaro-burej przestrzeni publicznej, poprzez przyklejanie w różnych miejscach, specjalnych ceramicznych koronek. Istna biżuteria, która jak sama artystka mówi, ma podkreślić urodę danego miejsca i cieszyć oko.


 

Te nietypowe dzieła sztuki można znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach. Ozdobią zardzewiały hydrant, podkreślą urodę drzewa w parku. Wprawne, wyczulone na detale oko, wypatrzy je na tężni w Ciechocinku jak i na berlińskiej Bramie Brandenburskiej (tak, tak, tam też udało się artystce zostawić swój ślad).


 

 

 

 

Z racji tego, że działalność artystyczna NeSpoon nie zawsze jest w stu procentach legalna, artystka woli nie ujawniać swojej tożsamości. Chociaż, swoją drogą, jak takie zdobiące krajobraz cuda mogą podlegać karze?


 

 

 

Radzę dobrze rozglądać się podczas specerów, nigdy nie wiadomo, gdzie akurat NeSpoon postanowiła zostawić swój ślad.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga NeSpoon.

poniedziałek, 21 marca 2011
orla w domu

 

Orla Kiely to irlandzka projektantka tkanin zwana "the Queen of Prints". Swoją karierę zaczynała na początku lat 90-tych od projektowania torebek z niepopularnych ówcześnie materiałów laminowanych. Orla zasłynęła głównie ze swoich radosnych, stylizowanych na lata 60-te deseni, które zdobią wszelakie przedmioty (torby, ubrania, art. wnętrzarskie) znajdujące się w ofercie marki.

Od jakiegoś czasu mam małego fioła na punkcie jednego (i chyba najpopularniejszego) z zaprojektowanych przez Orlę wzorów:


 

Mogłabym mieć w domu takie poduszki,

 

 

i pościel,


 

i tapicerkę na meblach,


 

a wycieraczkę to już chyba najbardziej.


 

A najlepiej wszystko naraz :)

No ale jak się nie ma co się lubi... to sobie orlę narysowałam...


Tagi: design dom
21:06, mukla
Link Dodaj komentarz »
mój Nikifor

A raczej NiKITfor...



Jakiś czas temu, buszując po włocławskim targu staroci, trafiliśmy na stoisko pana, który w swojej ofercie posiadał min. powyższy obrazek. Pan, który na codzień prowadzi we Włocławku, coś na kształt galerii sztuki, zaklinał się (oj i to aż za bardzo), że sprzedaje tylko autentyki, a obrazek ów pochodzi z kolekcji Elli Banachowej. Akurat!

Nikifor jest aktualnie najczęściej podrabianym artystą w Polsce, ponad połowa jego prac funkcjonująca jako oryginały, to podróbki. Prawda, że malował na potęgę, ale gro z tych prac zostało zniszczonych w obawie przed czyhającymi w farbie zarazkami gruźlicy.

Ostatecznie, mając pełną świadomość, że antypatyczny sprzedawca próbuje zrobić nas w balona zadecydowaliśmy, że obrazek i tak kupimy z tego prostego względu, że nam się podoba.



Wczoraj zaczęłam się obrazkowi przyglądać i zauważać coraz więcej różnic z reprodukcjami w albumie o krynickim artyście. I dopiero wczoraj uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jakaś malutka część mnie, nieśmiało wierzyła, że być może, dziwnym trafem okaże się, że udało nam się okazyjnie kupić autentyk. Eh... Mimo wszystko, obrazek nadal mi się podoba i szukam dla niego właściwego miejsca na ścianie.

Dla porównania obrazki malowane ręką Nikifora.




Nie trzeba być znawcą sztuki, aby zauważyć ich odmienność. Inna kolorystyka, inna dynamika, inne chmurki, drzewka, perspektywa...

Tagi: dom sztuka
10:16, mukla
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3